foto
GRETSCH PLAYER EDITION G6122TG Chet Atkins COUNTRY GENTLEMAN
nr JT20020598
rok 2020
Udany powrót popularnej w swoim czasie, a alternatywnej dla Fendera czy Gibsona gitary Gretscha o nazwie Chet Atkins Hollow Body / Country Gentleman; z dwuczęściową klonową, przełożoną orzechem szyjką ze złoconymi, tak jak pozostały osprzęt metalowy dedykowanymi, blokowanymi maszynkami Gotoha na symetrycznej główce i 22-progową, hebanową podstrunnicą z półokrągłymi, krawędziowymi markerami Neo Classic z perloidu, wklejoną w laminowane klonowe, obustronnie wypukłe pudło rezonansowe hollow o orzechowym wykończeniu, z wewnętrzną rozporą antysprzężeniową bezpośrednio pod mostkiem, z dwoma efami, dwoma stylowymi humbuckerami Filter'Tron osadzonymi w akrylowych ramkach, a sterowanymi układem korekcyjnym z regulatorem Master Volume, z solidnym, niekompensowanym, mosiężnym mostkiem Rocking Bar na hebanowej podstawie (z prowadnicami ograniczającymi jej „wędrówki” po korpusie) oraz z tremolem B6GP Bigsby'ego ze strunami zaczepionymi w otworach strunociągu, a nie jak w pierwowzorze na jego trzpieniach; główkę, krawędzie podstrunnicy i stopę szyjki tej gitary oraz obie płyty jej korpusu i efy zabezpieczono bindingiem, top akrylowym pickguardem, a czoło główki oznaczono historyczną, metalową „tabliczką firmową”; ten piękny instrument z grupy Player Edition wraz z bardziej wyszukanymi modelami Vintage Select G6122-59 (Single Cutaway) i G6122-62 (Double Cutaway) zasiliły rodzinę historycznych reedycji tej zasłużonej dla świata gitary firmy; pierwszym elektrycznym Gretschem hollow sygnowanym przez Cheta Atkinsa był model 6120 z roku 1955, jednak dopiero mający swą premierę trzy lata później Chet Atkins Country Gentleman 6122 (zwany potocznie Gentem) w pełni zadowolił Mistrza, głównie z powodu dopiero co wdrożonych do produkcji Filter'Tronów skonstruowanych przez jego przyjaciela Ray'a Buttsa, konkurującego w humbuckerowym wyścigu z Sethem Loverem z Gibsona; większość Gentów wyposażano w korpusy zwane Electrotone, nadal typu hollow, jednak o całkowicie zamkniętej, ograniczającej uciążliwe sprzężenia konstrukcji, i co ciekawe ciągle z dwoma efami, tyle że już „fałszywymi”, namalowanymi czarnym lakierem na płycie wierzchniej, niekiedy wykończonymi białą obwódką „udającą” binding.
foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto foto